Siedemnasta mila: ostry dyżur

o-CHURCH-facebook

Dzisiejsze czytania (zajrzyj tutaj):

PIERWSZE CZYTANIE (Hbr 7,25-8,6):
Jezus może zbawiać na wieki tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi. Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa, takiego, który nie jest obowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie. Prawo bowiem ustanawiało arcykapłanami ludzi obciążonych słabością, słowo zaś przysięgi, złożonej po nadaniu Prawa, /ustanawia/ Syna doskonałego na wieki. Sedno zaś wywodów stanowi prawda: takiego mamy arcykapłana, który zasiadł po prawicy tronu Majestatu w niebiosach, jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku zbudowanego przez Pana, a nie przez człowieka. Każdy bowiem arcykapłan ustanawiany jest do składania darów i ofiar, przeto potrzeba, aby Ten także miał coś, co by ofiarował. Gdyby więc był na ziemi, to nie byłby kapłanem, gdyż są tu inni, którzy składają ofiary według postanowień Prawa. Usługują oni obrazowi i cieniowi rzeczywistości niebieskich. Gdy bowiem Mojżesz miał zbudować przybytek, to w ten sposób został pouczony przez Boga. Patrz zaś – mówi – abyś uczynił wszystko według wzoru, jaki ci został ukazany na górze. Teraz zaś otrzymał w udziale o tyle wznioślejszą służbę, o ile stał się pośrednikiem lepszego przymierza, które oparte zostało na lepszych obietnicach.

PSALM (Ps 40, 7-10.17):
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Nie chciałeś ofiary krwawej, ani z płodów ziemi,
lecz otworzyłeś mi uszy.
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twoją sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągłem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Niech się radują i weselą w Tobie
wszyscy, którzy Ciebie szukają,
a ci, którzy pragną Twojej pomocy,
niech zawsze mówią: „Pan jest wielki”.

AKLAMACJA (Mt 4,23):
Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.

EWANGELIA (Mk 3,7-12):
Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: Ty jesteś Syn Boży. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.

Mam kolegę. Jest lekarzem. Kiedyś pytałem go, kiedy w pracy ma najtrudniej? Odpowiedział, że lekko nie jest na nocce w izbie przyjęć. Może trafić się wszystko. Od wypadków po rezultaty libacji w postaci „bohaterów” z żarówką włożoną w jamę ustną, już przekonanych, że nie da się jej wyjąć równie łatwo jak włożyć…Samo życie! Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii też najwyraźniej „obawiał się” tego, co może Go spotkać. Niech łódka będzie w pogotowiu (Mk 3, 9). Tak na wszelki wypadek. Tłum rządzi się swoją logiką. Skrajność emocji to tylko mały tego przykład. Może być różnie. Entuzjaści cudów, zniewoleni przez duchy nieczyste, łatwo mogą ulec nagłej atmosferze uniesienia. Tym bardziej, że jak czytamy w Ewangelii, spore grono tych osób przyszło zobaczyć Jezusa, bo wieść o nim daleko się niosła. Słyszano o tym, jak wiele zdziałał. Jest zatem pewne niebezpieczeństwo sprowadzenia Jego Osoby do jedynie cudotwórcy. A od tego już blisko do potraktowania Go jako talizmanu, którego trzeba się dotknąć, aby być uzdrowionym. Może właśnie dlatego Pan Jezus nie pozwala mówić o sobie, jako Synu Bożym m.in. niektórym uleczonym, demonom (dzisiejsza Ewangelia) i… co ciekawe, do pewnego czasu Apostołom. Demony zawsze kłamią, ich „świadectwo” będzie nieprawdziwe, uzdrowieni – skupią się na cudzie, Apostołowie natomiast dopiero po Passze będą mieli cały obraz Pana. Do pewnego momentu sami zdradzają, że myślą o Mesjaszu w kategoriach politycznego wyzwoliciela. Zbierając to wszystko w jakąś całość. Żeby uniknąć subiektywnego, jednostronnego, czasem tylko emocjonalnego czy selektywnego patrzenia na Jezusa, trzeba mieć w pogotowiu łódź. A ta Piotrowa to obraz Kościoła!!! W razie czego, jakby Ci się Wizerunek Jezusa robił dziwnie niejednoznaczny, wykrzywiony, zamazany to pamiętaj, że Masz Kościół. Tam ciągle, jak na ostrym dyżurze jest ktoś, kto służy pomocą!

Panie Jezu, bądź uwielbiony za Kościół, coś go na wierze Piotra zbudował. (por Mt 16, 18)

Dziś nie życzę – dziś proszę Ciebie: pożycz czegoś dobrego Twoim znajomym sługom Kościoła

Niech Pan Cię +

brat michał kulczycki ofm cap.


Piętnasta mila: fotoradary

accusation

Dzisiejsze czytania (zajrzyj tutaj):

PIERWSZE CZYTANIE (Hbr 6,10-20):
Nie jest Bóg niesprawiedliwy, aby zapomniał o czynie waszym i miłości, którą okazaliście dla imienia Jego, gdyście usługiwali świętym i jeszcze usługujecie. Pragniemy zaś, aby każdy z was okazywał tę samą gorliwość w doskonaleniu nadziei aż do końca, abyście nie stali się ospałymi, ale naśladowali tych, którzy przez wiarę i cierpliwość stają się dziedzicami obietnic. Albowiem gdy Bóg Abrahamowi uczynił obietnicę nie mając nikogo większego, na kogo mógłby przysiąc, przysiągł na samego siebie, mówiąc: Zaiste, hojnie cię pobłogosławię i ponad miarę rozmnożę. A ponieważ tak cierpliwie oczekiwał, otrzymał to, co było obiecane. Ludzie przysięgają na kogoś wyższego, a przysięga dla stwierdzenia /prawdy/ jest zakończeniem każdego sporu między nimi. Dlatego Bóg, pragnąc okazać ponad wszelką miarę dziedzicom obietnicy niezmienność swego postanowienia, wzmocnił je przysięgą, abyśmy przez dwie rzeczy niezmienne, co do których niemożliwe jest, by skłamał Bóg, mieli trwałą pociechę, my, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nadziei. Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy, /kotwicy/, która przenika poza zasłonę, gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.

PSALM (Ps 111, 1-2.4-5.9-10):
REFREN: Pan Bóg pamięta o swoim przymierzu

Z całego serca będę chwalił Pana
w radzie sprawiedliwych i na zgromadzeniu.
Wielkie są dzieła Pana,
zgłębiać je mają wszyscy, którzy je miłują.

Sprawił, że trwa pamięć Jego cudów,
Pan miłosierny i łaskawy.
Dał pokarm bogobojnym,
pamiętać będzie wiecznie o swoim przymierzu.

Zesłał odkupienie swojemu ludowi,
na wieki ustanowił swoje przymierze,
imię Jego jest święte i wzbudza trwogę.
A Jego sprawiedliwość będzie trwać na wieki.

AKLAMACJA (Ef 1,17-18):
Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania.

EWANGELIA (Mk 2,23-28):
Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat wśród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze rzekli do Niego: Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno? On im odpowiedział: Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i był głodny on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom. I dodał: To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest panem szabatu.

Trudno się w sumie dziwić, że przy okazji strzelenia sweet foci z tego urządzenia nie ma możliwości „dogadania się” jakoś. Że może pouczenie, że to pierwszy raz – to może jakaś ulga, że z żoną na poród jadę… Maszyna to maszyna. Na liczniku trzydzieści za dużo i zdjęcie jest a dyskusji nie! Coś z bezdusznego traktowania przepisów mają w sobie faryzeusze z dzisiejszej Ewangelii. Najwyraźniej śledzą Jezusa i uczniów. Komu bowiem, normalnie chciałoby się latać za kimś po polach, żeby tylko przyłapać go na „łamaniu przepisów”? Ok. Jak się nudzi w domu i nie robi tego, co należałoby, to rzeczywiście szukanie u innych problemów się zdarza. Ale to już chyba przesada. Żeby uznać za żniwa łuskanie kłosów i wybieranie ziaren ze środka!!! I to jeszcze ze względu na głód!!! Za takie bowiem faryzeusze uznali zachowanie uczniów. W szabat żąć nie można. A czy robi się to „kombajnem”, czy rękoma, czy dwadzieścia hektarów, czy kilka kłosów, czy do spichrzów, czy do żołądka – to już nieważne! Otóż, drodzy faryzeusze ważne! Okoliczności mogą wiele wyjaśnić. Chlebów pokładnych też nie można było nikomu poza kapłanami spożywać, a Dawid z towarzyszami z racji na łaknienie – zjadł! (Mk 2, 25n). Poznanie okoliczności często zawstydza nasze szybkie osądy. Tak na koniec, żeby uderzyć się pierwszemu w piersi:

Proszę Ojca, nie byłem trzy razy w Niedzielę na Mszy Świętej.

Następuje dłuuuuuuga nauka o Świętowaniu Niedzieli…

Przepraszam, mogę tylko jedną rzecz wtrącić? (Leżałem po operacji w szpitalu… Lekarze zabronili mi się ruszać)

Następuje zawstydzenie…

Okoliczności sporo zmieniają

Dobry Jezu, dziękuję Ci, że odmierzone mi zostanie adekwatnie do mojej miary!

(por. Mt 7, 2)

Pozdrawiam serdecznie i życzę trafnych osądów!

Niech Pan Cię +

brat michał kulczycki ofm cap.


Trzynasta mila: kloszard

5011880622_dd1b216b27

Dzisiejsze czytania (zajrzyj tutaj):

PIERWSZE CZYTANIE (1 Sm 3,3b-10.19):
Samuel spał w przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza. Wtedy Pan zawołał Samuela, a ten odpowiedział: Oto jestem. Potem pobiegł do Helego mówiąc mu: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Heli odrzekł: Nie wołałem cię, wróć i połóż się spać. Położył się zatem spać. Lecz Pan powtórzył wołanie: Samuelu! Wstał Samuel i poszedł do Helego mówiąc: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Odrzekł mu: Nie wołałem cię, synu. Wróć i połóż się spać. Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione. I znów Pan powtórzył po raz trzeci swe wołanie: Samuelu! Wstał więc i poszedł do Helego, mówiąc: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Heli spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: Idź spać! Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha. Odszedł Samuel, położył się spać na swoim miejscu. Przybył Pan i stanąwszy zawołał jak poprzednim razem: Samuelu, Samuelu! Samuel odpowiedział: Mów, bo sługa Twój słucha. Samuel dorastał, a Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię.

PSALM (Ps 40, 2.4.7-10):
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Z nadzieją czekałem na Pana,
a On się pochylił nade mną
i wysłuchał mego wołania.
Włożył mi w usta pieśń nową,
śpiew dla naszego Boga.

Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi,
ale otworzyłeś mi uszy.
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

DRUGIE CZYTANIE (1 Kor 6,13c-15a.17-20):
Ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała. Bóg zaś i Pana wskrzesił i nas również swą mocą wskrzesi z martwych. Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? Czyż wziąwszy członki Chrystusa będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy! Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem. Strzeżcie się rozpusty; wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy. Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za /wielką/ bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!

AKLAMACJA (J 1,41.17b):
Znaleźliśmy Mesjasza, to znaczy Chrystusa, łaska i prawda przyszły przez Niego.

EWANGELIA (J 1,35-42):
Jan stał z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy: Piotr.

Imię, nazwisko, pesel, kolor oczu, wzrost i oczywiście adres – te wszystkie informacje, dotyczące tak wieloformatowego ludzkiego życia, zamknięte są w niespełna 9×6 cm plastiku. W Ewangelii, którą na dzisiejszą Niedzielę dostajemy od Kościoła, widzimy uczniów Jana Chrzciciela, którzy wyruszając za wskazanym przez niego Jezusem, są ciekawi gdzie mieszka. On jednak przecież nie ma na ziemi stałego miejsca zameldowania. (Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć Mt 8, 20). Może właśnie dlatego Andrzej i prawdopodobnie Jan – ów drugi uczeń, pozostali tego dnia u Jezusa. Przebywanie w Jego obecności sprawia, że miejsca, do których się z Nim idzie, stają się drugoplanowe. Istotą jest Jego towarzystwo. A ponieważ sam jeszcze dodaje, żeby „szukać najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie dodane.” (Mt. 6,33), to taki sposób funkcjonowania przypomina nieco życie kloszarda, mimo wpisanego w dowód adresu zamieszkania.

Panie Jezu, bądź uwielbiony za to, że z Tobą można być „bezdomnym” lokatorem świata. I ma to sens!

Życzę Ci Błogosławionego Dnia Pańskiego

+

brat michał kulczycki ofm cap.

medytacja tej Ewangelii w formie „posłuchaj” dostępna tutaj:

Dwunasta mila: Bożydar

9ce2f0f6002d1ae449e86a66

Dzisiejsze czytania (zajrzyj tutaj):

PIERWSZE CZYTANIE (Hbr 4,12-16):
Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek. Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili.

PSALM (Ps 19,8-10.15):
REFREN: Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem

Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę,
świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości.
Jego słuszne nakazy radują serce,
jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.

Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki,
sądy Pana prawdziwe, a wszystkie razem słuszne.
Niech znajdą uznanie przed Tobą
słowa ust moich i myśli mego serca,
Panie, moja Opoko i mój Zbawicielu.

AKLAMACJA (Mk 2,17):
Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

EWANGELIA (Mk 2,13-17):
Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Zakładając, że nasi pradziadowie nadawali synom imiona nieprzypadkowo, Bożydar byłby pewnie dzieckiem oczekiwanym, upragnionym, wytęsknionym. Taki „uśmiech od Losu”. Taki właśnie jest dla Jezusa Mateusz, który u św. Marka nazywa się Lewi. Taka mała transformacja, jak z Abramem, co go dziś Abrahamem nazywamy, Jakubem-Izraelem, Szymonem-Kefasem, Szawłem-Pawłem… Mateusz znaczy Dar Jahwe. Natomiast Lewi…rejestracja/tor! Wszystko wskazuje na to, że ma to związek z jego zawodem. Celnik obowiązkowo i skrupulatnie notował: kto, ile i dlaczego tak mało płaci. Taka ówczesna ewidencja. Jest jeszcze jedna wskazówka, która sugeruje nam, że dla Lewiego patrzenie na ludzi stojących w kolejce do owego spisu przypominało orszak żałobny, który uczestniczy w jego pogrzebie. (Swoją drogą, to i dziś spore grono podatników, odliczając kwotę podatkową zagląda w oczy śmierci…) Dlaczego mógł tak się czuć? Marek zapisał, że po słowach Jezusa, Lewi wstał i poszedł za Nim. Owo wstał jest napisane tak samo jak wskrzesił w tekście m. in Dziejów Apostolskich, kiedy Piotr wygłasza swoją pierwszą mowę i ogłasza: „lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci…” Mateusz wstał od swego zajęcia jak Jezus wstał ze śmierci! Taka osobista REZUREKCJA. Oto właśnie, drogi jeźdźco, Jego upominek, Boży-dar: życie pełnią wówczas, gdy przestaje kalkulować, liczyć, szacować, oceniać wyłącznie swoim urzędniczym okiem.

Panie Jezu, bądź uwielbiony za to, że przyszedłeś, abym miał życie w obfitości! (J 10,10)

Życzę Ci dziś mnóstwa BożychDarów

Niech Pan Cię +

brat michał kulczycki ofm cap.


 

Jedenasta mila: dziura w całym

jesus-paralytic

Dzisiejszy pokarm duchowy (zajrzyj tutaj)
PIERWSZE CZYTANIE (Hbr 4,1-5.11):
Gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Bożego odpoczynku, lękajmy się, aby ktoś z was nie mniemał, iż jest jej pozbawiony. Albowiem i myśmy otrzymali dobrą nowinę, jak i tamci, lecz tamtym słowo usłyszane nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli. Wchodzimy istotnie do odpoczynku my, którzy uwierzyliśmy, jak to powiedział: Toteż przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpoczynku, aczkolwiek dzieła były dokonane od stworzenia świata. Powiedział bowiem /Bóg/ na pewnym miejscu o siódmym dniu w ten sposób: I odpoczął Bóg w siódmym dniu po wszystkich dziełach swoich. I znowu na tym /miejscu/: Nie wejdą do mego odpoczynku. Śpieszmy się więc wejść do owego odpoczynku, aby nikt nie szedł za tym samym przykładem nieposłuszeństwa.

PSALM (Ps 78,3.4.6-8):
REFREN: Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy

To, cośmy usłyszeli i poznali,
i co nam opowiedzieli nasi ojcowie,
opowiemy przyszłemu pokoleniu,
chwałę Pana i Jego potęgę.

Aby wiedziało przyszłe pokolenie,
synowie, którzy się narodzą,
że mają pokładać nadzieję w Bogu
i nie zapominać dzieł Bożych,
lecz strzec Jego poleceń.

A niech nie będą jak ich ojcowie,
pokoleniem opornym buntowników,
pokoleniem, którego serce jest niestałe,
a duch nie dochowuje wierności Bogu.

AKLAMACJA (2 Kor 5,19):
W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, nam zaś przekazując słowo pojednania.

EWANGELIA (Mk 2,1-12):
Gdy Jezus po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.

Nie przesadzaj! Dramatyzujesz! Robisz z igły widły! Na siłę szukasz problemu! Ileż to razy człowiek pocieszał w ten sposób siebie lub innych. Czasem jednak dobrze jest znaleźć jakąś dziurę w całym. Może się bowiem okazać, że dzięki niej będzie można dostrzec jakąś nieznaną dotąd tajemnicę wnętrza. Tak zrobiło w dzisiejszej Ewangelii czterech kolegów, którzy przynieśli do Jezusa swojego sparaliżowanego towarzysza. Z racji na ilość słuchających nauki ludzi nie byli w stanie zbliżyć się do Niego bezpośrednio. Szukali zatem alternatywy. Jedyna możliwość to dach. Ale jak to? Komuś, tak po prostu demolować dom? No trudno. Odkrywają dachówki i paralityk ląduje tuż przed Jezusem. W rezultacie tego spotkania jego odrętwiała dusza otrzymuje nową moc. Duchowy marazm, apatia, zamieniają się na ruch, na stawianie pierwszych kroków (wstał, wziął łoże i wyszedł Mk 2, 12). A wszystko to dzięki zaangażowaniu i wierze kolegów. Chcę Cię zaprosić, drogi jeźdźco, do rzeczy trudnej, ale wydaje się, że wartej pewnego poświęcenia. Czasem dobrze jest poszukać dziury w wydaje się, że całym życiu kogoś drugiego. Zagaić tak przy okazji zwykłej gadki o wiarę, kościół, spowiedź, rekolekcje… Okazuje się czasem, że ta dziura w całym ratuje komuś życie!

Panie Jezu, proszę Cię o odwagę do troski o życie wieczne moich bliźnich!

Dobrego dnia!

Niech Pan Cię +

brat michał kulczycki ofm cap.