POSTscriptum: Psalm 61 – Asekurant

  1. Psalm 61 2:54

czyta – Jakub Wereszczyński


 

Pokój Tobie!

Jakiś czas temu odwiedziliśmy z moją pięcioletnią siostrzenicą współczesny plac zabaw. Nie dość, że w budynku to jeszcze z możliwością wypicia dobrej kawy. Ja za stolikiem, ona w basenie pełnym kolorowych kulek. Ja z gazetą w ręku, ona na zjeżdżalni, w tunelu, na gumowych piłkach. W efekcie – dwie godziny zabawy w obydwu przypadkach. Ona spocona i szczęśliwa, ja po prostu szczęśliwy. Ale miałem o czym innym. Trafiliśmy akurat na czyjeś urodziny. Jedną z atrakcji dla małych gości była ścianka wspinaczkowa. Dzieciaki zapięte w liny, spokojnie wykonywały kolejne polecenia podpowiadającej i ubezpieczającej z dołu pani opiekunki. Dzięki temu całkiem sporej grupie udawało się, przy oczywistym aplauzie i dopingu nie gorzej bawiących się rodziców, osiągnąć cel, w tym przypadku rozumiany jako uderzenie w wiszący u sufitu dzwon.

W dzisiejszym psalmie obserwujemy całkiem podobną sytuację. Oto autor prosi o pomoc w dotarciu na skałę zbyt wysoką dla jego własnych możliwości (werset 3). Tam właśnie chciałby psalmista zamieszkać na wieki (5). Zwraca się do Kogoś na Kim do tej pory się nie zawiódł, gdyż, jak wyznaje Był dla niego mocną warowną wieżą (4). Mógł się w niej chronić. Teraz wyzwaniem jest wspinaczka.

Dobrze jest się czuć strzeżonym. Ale jeszcze lepiej gdy przy takim zabezpieczeniu stawia się kroki wzwyż. Warunek tkwi często w posłuszeństwie asekurantowi!

Niech Cię Prowadzi Błogosławi Bóg Wszechmogący + Ojciec i Syn i Duch Święty.

brat michał kulczycki


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *