Czterdziesta pierwsza mila: język lata jak łopata

Bible-620x428

Dzisiejsze czytania (zajrzyj tutaj):

(Kpł 13,1-2.45-46)
Tak powiedział Pan do Mojżesza i Aarona: Jeżeli u kogoś na skórze ciała pojawi się nabrzmienie albo wysypka, albo biała plama, która na skórze jego ciała jest oznaką trądu, to przyprowadzą go do kapłana Aarona albo do jednego z jego synów kapłanów. Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: Nieczysty, nieczysty! Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem.

(Ps 32,1-2.5.11)
REFREN: Tyś jest ucieczką i moją radością.

Szczęśliwy człowiek, któremu odpuszczona została nieprawość,
a jego grzech zapomniany.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy,
a w jego duszy nie kryje się podstęp.

Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy.
Rzekłem: „Wyznaję mą nieprawość Panu”,
a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu.
Cieszcie się i weselcie w Panu, sprawiedliwi,
radośnie śpiewajcie wszyscy prawego serca.

(1 Kor 10,31-11,1)
Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim pod każdym względem nie szukając własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni. Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa.

(Mt 4,23)
Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.

(Mk 1,40-45)
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Urodzeni około stanu wojennego pewnie pamiętacie te czasy gdy trzepak robił za bramkę, kapsle, czy „hazard” w dołka na złotówki? A rymowanki spod bloku? Prawdziwe krasomówstwo. Na okoliczność dzisiejszej Ewangelii dobrze pasuje ta o języku co lata jak łopata. Uzdrowiony trędowaty miał nic nie mówić o oczyszczeniu. Pan Jezus wysłał go natomiast do jerozolimskich kapłanów, żeby ci „oficjalnie” uznali powrót do zdrowych. Przy okazji miał jeszcze złożyć ofiarę zgodną z ówczesnym prawem. No tak, tylko, że całe to zajście ma miejsce w Galilei. Do judejskiej Jerozolimy kawał drogi. Komu by się chciało… Zdecydowanie łatwiej rozgadać i zrobić szum wokół siebie niż krok za krokiem, but za butem powędrować za prośbą Jezusa. Ech! Cała człowiecza natura – dużo prościej z nostalgią (miesiącami/latami nawet) wspominać jedno wydarzenie jak to się z Jezusem „konie kradło” niż codziennie maszerować za tym co mówi. Gadać każdy, (wiadomo jaki) umie.

Panie Jezu proszę uczyń mnie bardziej skorym do słuchania niż mówienia (por. Jk 1, 19)

Życzę Ci słuchu absolutnego

Niech Cię Dobry Bóg +

brat michał kulczycki ofm cap.

do posłuchania:

do innego spojrzenia: mila dziesiąta: motyle w brzuchu

Mila czterdziesta: peacetolet

4fb68d7d2306452cbc279ea2dfacd98d

Dzisiejsze czytania (zajrzyj tutaj):

(Dz 13,46-49)
Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi. Poganie słysząc to radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju.

(Ps 117,1-2)
REFREN: Idźcie i głoście śwaitu Ewangelię

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki.

(Łk 4,18)
Pan posłał Mnie, abym ubogim głosił dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.

(Łk 10,1-9)
Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

W biografiach św. Franciszka z Asyżu nie brakuje nigdy opisów jego spotkania z sułtanem Melek-El-Kamelem w czasie wyprawy krzyżowej do Egiptu w 1219 roku do której się przyłączył. Miał stanąć wówczas przed dowódcą muzułmanów bez żadnego oręża a jedynie ze słowem pokój. Innym wydarzeniem, które świadczy o świętości Franciszka jest oswojenie wilka z Gubbio. Zwierzę bezlitośnie atakowało najpierw inwentarz a później samych mieszkańców z pozbawianiem życia włącznie. Wychodząc z miasta wszyscy brali ze sobą broń, jak gdyby szli do bitwy. Mimo tego, kto spotkał się z wilkiem sam na sam, nie był w stanie odeprzeć ataku. Franciszek miał zbliżyć się do wilka, uczynić nad nim znak krzyża, przywołać go ku sobie, i rzec: „Pójdź tu, bracie wilku. Rozkazuję ci w imię Chrystusa nie czynić nic złego mnie i nikomu”(…). Dla współczesnych czytelników opisy te mogą tchnąć nieco legendą, niemniej spotyka się obecnie interpretacje, które łączą te dwa epizody. Oswojenie wilka miało być pewną zapowiedzią spotkania z sułtanem. Broń w postaci słów: bracie w kierunku zwierzęcia i pokój tobie wobec sułtana mają ukazywać siłę tkwiącą w rozmowie. Nieco długi wyszedł ten wstęp, ale biorąc pod uwagę dzisiejszą Ewangelię w której Pan Jezus wysyła uczniów w misje owiec wobec wilków i zaproszenie aby w odwiedzanych domach głosili pokój, dostrzegamy, że żyjący dwanaście wieków później Franciszek potraktował to wezwanie równie realnie jak ówcześni słuchacze Pana. Czy zatem w dwudziestym pierwszym wieku jest także możliwe, żeby pistolet zamienić na peacetolet? Czy dziś bronią może być błogosławienie tych, którzy nam złorzeczą? Spróbuj!

A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21). Bądź uwielbiony Panie za to, że po dwóch tysiącach lat realizm Ewangelii pozostał ten sam!

Życzę Ci dziś sił pokojowych

Niech Dobry Bóg obdarzy Cię swoim +

brat michał kulczycki ofm cap.


 

Trzydziesta szósta mila: pozorant

untitled_by_marinacoric-d6dev4n

Dzisiejsze czytania (zajrzyj tutaj):

PIERWSZE CZYTANIE (Rdz 1,20-2,4a):
Po stworzeniu świata Bóg rzekł: Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba! Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, pobłogosławił je tymi słowami: Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień piąty. Potem Bóg rzekł: Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów! I stało się tak. Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka a Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi! Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi. I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona. I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień szósty. W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz wszystkie jej zastępy [stworzeń]. A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając. Oto są dzieje początków po stworzeniu nieba i ziemi.

PSALM (Ps 8,4-9):
REFREN: Jak jest przedziwne imię Twoje, Panie

Gdy patrzę na Twoje niebo, dzieło palców Twoich,
na księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził:
czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?

Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów,
uwieńczyłeś go czcią i chwałą.
Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich,
wszystko złożyłeś pod jego stopy.

Owce i bydło wszelakie
i dzikie zwierzęta,
ptaki niebieskie i ryby morskie
wszystko, co szlaki mórz przemierza.

AKLAMACJA (Ps 111,7b.8a):
Wierne są wszystkie przykazania Twoje, Panie, ustalone na wieki, na zawsze.

EWANGELIA (Mk 7,1-13):
U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. I mówił do nich: Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie. A wy mówicie: Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem /złożonym w ofierze/ jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki. I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie. 

Decybele, że ze stojącym obok nie pogadasz. A ze sceny poszło kolejne zaproszenie Friedricha do wspólnego „śpiewu”. Pierwsze akordy i wiadomo… Ja najlepiej wiem Co masz robić Jak masz żyć Ja najlepiej wiem Co masz jeść Kiedy pić Ja najlepiej wiem Na co ciebie stać Hipokrytes wie Czego masz się bać. Hipokryta oznacza przewodniczącego chóru, recytatora. Propagator, ktoś kto wyróżnia się z anonimowego tłumu przez swój solowy występ. Źródłosłów zupełnie korzystny. A jednak hipokryta odruchowo kojarzy się z dwulicowym krętaczem. Tak Pan Jezus nazywa w dzisiejszej Ewangelii faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy próbują wzbudzić poczucie winy w apostołach, którzy „nie zachowali” tradycji starszych. Tymczasem w gruncie rzeczy styl bycia gości z Jerozolimy to klasyczna sztuka dla sztuki. Fasada – dokładanie jak ze znaczeniem słowa hipokryta, pierwsze wrażenie bez zastrzeżeń, ostatecznie pozór! Tym, co może skutecznie oddalić od Boga to „tradycje religijne” oderwane od miłości, która powinna być ich źródłem. Pozorami można mydlić oczy komuś i sobie. Jemu nie!

Jezu daj mi proszę siłę aby Panie, Panie było jednakowe w Kościele i poza (por. Mt 7, 22)

Życzę Ci przejrzystej pobożności

Niech Cię Dobry Bóg +

brat michał kulczycki ofm cap.


Trzydziesta piąta mila: skrzydła

Favim

Dzisiejsze czytania (zajrzyj tutaj):

PIERWSZE CZYTANIE (Rdz 1,1-19):
Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy. A potem Bóg rzekł: Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich! Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, Bóg nazwał to sklepienie niebem. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień drugi. A potem Bóg rzekł: Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha! A gdy tak się stało, Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre, rzekł: Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona. I stało się tak. Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień trzeci. A potem Bóg rzekł: Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią. I stało się tak. Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień czwarty.

PSLAM (Ps 104,1-2.5-6.10.12.24.35):
REFREN: Radością Pana dzieła, które stworzył

Błogosław, duszo moja, Pana,
o Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki!
Odziany w majestat i piękno,
światłem okryty jak płaszczem.

Umocniłeś ziemię w jej podstawach,
nie zachwieje się na wieki wieków.
Jak szatą okryłeś ją Wielką Głębią,
ponad górami stanęły wody.

Ty zdroje kierujesz do strumieni,
co pośród gór się sączą.
Nad nimi mieszka ptactwo niebieskie
i śpiewa wśród gałęzi.

Jak liczne są dzieła Twoje, Panie,
Tyś wszystko mądrze uczynił
ziemia jest pełna Twych stworzeń.
Błogosław, duszo moja, Pana.

AKLAMACJA (Mt 4,23):
Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.

EWANGELIA (Mk 6,53-56):
Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie. 

„Ludzi bowiem to anioły bez skrzydeł. Nie sztuka urodzić się ze skrzydłami, sztuka wyhodować je sobie…” Tak pisał J. Saramago w Baltazarze i Blimundzie. Nieco może  schowane jednakowoż obecne są skrzydła w dzisiejszej Ewangelii. Widzimy z jak wielką wiarą a zarazem bardzo roztropnie i zręcznie zorganizowali się mieszkańcy ziemi Genezaret, aby umożliwić ich chorym dotknięcie Pana Jezusa. Z bardzo uzasadnionym poruszeniem wynosili na otwarte przestrzenie, dotkniętych cierpieniem ludzi, żeby chociaż frędzli płaszcza mogli się dotknąć. W księdze Liczb Bóg mówił do Mojżesza:  „Powiedz Izraelitom, niech sobie zrobią frędzle na krajach swoich szat (…) A gdy na nie spojrzycie, przypomnicie sobie wszystkie przykazania Pana”. Powiadają bibliści, że w języku hebrajskim słowo tłumaczone w powyższym fragmencie (Lb 15,38) jako frędzle równie dobrze może być tłumaczone jako skrzydła. Prorok Malachiasz (3,20) zapowiadał oczekującym Mesjasza: „A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach.” Frędzle – przykazania – skrzydła – uzdrowienie. Z wiarą dotknięte Boże przykazania odbijają lekko od ziemi i pozwalają na zdrowe duchowe życie. Hodowca skrzydeł? Hmm, brzmi oryginalnie!

Panie Boże dziękuję Ci za to że ci, co zaufali Tobie, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą. (Iz 40, 31)

Życzę Ci prawych uniesień

Niech Cię Dobry Bóg + 

brat michał kulczycki ofm cap.


Trzydziesta czwarta mila: kwantyfikator

jszApzL

Dzisiejsze czytania (zajrzyj tutaj):
PIERWSZE CZYTANIE (Hi 7,1-4.6-7):
Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty. Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki. Położę się, mówiąc do siebie: Kiedyż zaświta i wstanę? Lecz noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku. Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna.

PSALM (Ps 147,1-6):
REFREN: Panie, Ty leczysz złamanych na duchu

Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem,
gromadzi rozproszonych z Izraela.

On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.

Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.

DRUGIE CZYTANIE (1 Kor 9,16-19.22-23):
Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział.

AKLAMACJA (Mt 8,17):
Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.

EWANGELIA (Mk 1,29-39):
Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.  

Dwa pierwsze lata studiów teologicznych to filozofia. Jednym z przedmiotów jest logika. Nie wiem czy poczytywać to za sukces, ale z dwóch semestrów nauki zapamiętałem zadania z użyciem słów „wszyscy, żaden, zawsze, nigdy”. Jeśli mówię, że nigdy nie mogę na kogoś liczyć, tzn. że nie było ani jednej sytuacji w której ów ktoś nie zawiódł. Jeśli zawsze się spóźniam, tzn. że ani razu nie przyszedłem punktualnie. Bezwzględna logika! Potocznie nazywamy to przesadą. Bo czy rzeczywiście w życiu może być tak, że coś robię zawsze, lub czegoś nie robię nigdy? Święty Marek we fragmencie dzisiejszej Ewangelii z jakiegoś jednak powodu trzy razy zaznacza, że: przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; całe miasto było zebrane u drzwi i wszyscy Go szukali. Logika każe wnioskować, że wobec tego w Kafarnaum nie było nikogo, kto by nie przyszedł do domu Szymona i Andrzeja, a rano w domach nie było nikogo kto by pozostał i nie wyruszył na poszukiwanie modlącego się Jezusa! Chyba zatem logika ma swoją piętę achillesową w postaci dużego kwantyfikatora pod tytułem ZAWSZE potrzebuję Jezusa! I NIGDY nie będę na tyle zdrowy, żeby obejść się bez Jego uleczenia.

Dobry Jezu dziękuję Ci, że Jesteś z nami po wszystkie dni, aż do skończenia świata (por. Mt 28, 19b)

Życzę Ci dziś wiernej przesady

Niech Cię wspomaga +

brat michał kulczycki ofm cap.


do posłuchania:

do innego spojrzenia: Dziewiąta mila: priorytet